Istnieje kilka kultur, które posiadają w swojej tradycji wilkopodobne stworzenia, zwykle są to duże nocne drapieżniki. Często takie stworzenie przybiera formę najgroźniejszego zwierzęcia występującego na danym obszarze. Indie mają tygrysołaki, Afryka ma leopardołaki, najbardziej jednak znanymi stworzeniami są średniowieczne europejskie wilkołaki.
Likantropia w Starożytności
Mit o Likaonie (Lykaonie) mówi o niesławnym królu Arkadii, który to powątpiewając w moce bogów, postanowił poddać ich próbie i zaprosił ich na ucztę. Wraz ze starszymi synami zamordowali najmłodszego syna. Obdarli go ze skóry, rozczłonkowali i ugotowali w kotle. Taką to upiorną potrawę Likaon podał Zeusowi. Ten natychmiast wyczuł, że to człowiek, i odmówił jedzenia. Wściekły Zeus postanowił ukarać Likaona i jego synów - zamienił ich w wilki. Inna wersja tego mitu mówi że w wilki pozamieniał ich Dionizos, jedyny z bogów Olimpu który nie miał nic przeciwko kanibalizmowi. Zaś jego celem było ocalenie Likaona i jego synów przed gniewem innych bogów. Od tamtej pory raz na dziesięć lat pasterze z Arkadii podczas dzikich orgii Dionizji niejako odtwarzali ten mit, mordując dziecko i gotując z niego zupę. Wybrany mężczyzna musiał zjeść ową zupę, a następnie przejść przez rzekę, gdzie przez dziesięć lat miał żyć z wilkami. Potem wolno mu było powrócić do ludzi. Rytuał ten miał na celu zabezpieczenie stad przed atakami wilków, wszak człowiek był wśród wilków i mógł je odciągać od ludzkich pastwisk. Zaś magiczną moc potrzebną do zmiany człowieka w wilka zapewniał fakt, że czynił to sam Dionizos – spersonifikowany w zamordowanym dziecku. Wierzono bowiem, że każde dziecko, które zostanie żywcem obdarte ze skóry, rozczłonkowane i przyrządzone, faktycznie staje się bogiem pijanego szału. To zaś odnosi się do mitu o dzieciństwie Dionizosa, którego zazdrosna Hera kazała zamordować. Wysłała więc tytanów by dokonali dzieła, ci odarli go ze skóry, upiekli i zjedli. Szczęściem w porę pojawił się Zeus, spalił tytanów piorunem i z popiołów odtworzył winnego boga.
Wilkołaki w średniowieczu
W szesnastym i siedemnastym stuleciu powszechnie wierzono, że człowiek mógł stać się wilkołakiem zawierając pakt z diabłem. Częste były procesy o wilkołactwo, bodaj najsłynniejszym z nich był proces niejakiego Gilles'a Garniera, który w roku 1573 zamordował kilkoro dzieci w okolicach burgundzkiego miasta Dole. Schwytany na gorącym uczynku zeznał, że zawarł pakt z diabłem, który pokazał mu, jak stać się wilkiem za pomocą magicznego pasa. Garnier po bardzo długich torturach został spalony na stosie 18 stycznia 1574 roku. Wierzono ponoć, że ludzie mający głębokie poczucie obowiązku dopełnienia zemsty, a nie posiadający dość siły godzili się dobrowolnie przyjąć klątwę. W głębokim lesie w kotle warzyli magiczne zioła i wygłaszali inkantacje (zaklęcia). Na końcu zaś narzucali na siebie skórę wilka i zostawali przeklęci.
Wierzono, że łączyła ich przez tą wilczą skórą magiczna więź, która sprawiała, że kiedy ją nałożyli, mogli zmienić się w wilka. Jednak w pełni odczuwali wszystko co, się dzieje z tą skórą, takoż cięcie jej nożem powodowało głębokie rany na plecach, zaś spalenie mogło wręcz zabić. Takich ludzi nazywano "Pasterzami wilków", gdyż mieli władzę nad tymi zwierzętami, mogli więc polować na ludzi całym stadem. Wierzono, że posiadali też dar wilczej mowy, w której to wydawali rozkazy. Wiele opowieści zawierało wątek wilkołaka zranionego nocą i rana ta miała się pojawiać ponownie po ponownym przybraniu o świcie ludzkiego wyglądu. Chłopi ukrywali blizny w obawie przed uznaniem za wilkołaka. W Wielkiej Brytanii panował mit opisujący rodziny wilkołaków, w których przekleństwo przechodziło z pokolenia na pokolenie. Władze brały opowieści o wilkołakach bardzo poważnie. Sięgnęło to zenitu we Francji w XVI wieku, kiedy setki niewinnych ludzi zostało zgładzonych z rozkazu władz, które uznały ich za wilkołaki. Byli to często ludzie chorzy umysłowo z wadami fizycznymi, którzy za swoje ułomności płacili bardzo wysoką cenę.
Dziecko z zespołem downa było uznawane za potomka wilkołaka z powodu płaskiej twarzy. W czasach późniejszych wiele osób straciło życie na krześle elektrycznym. Średniowieczni pisarze uznali, że wiele średniowiecznych wilkołaków było ludźmi cierpiącymi na likantropię, chorobę psychiczną, w której człowiekowi wydaje się, że jest pół-zwierzęciem, pół-człowiekiem. Według historii medycyny, nie udało się wyjaśnić konkretnych przypadków osób będących przypuszczalnie chorymi na tę rzadką chorobę. Wilkołactwo niekiedy jest postrzegane jako forma opętania przez zwierzę. Można się jej nabawić na przykład pijąc wodę z kałuż, w których odciśnięte są wilcze łapy bądź będąc pogryzionym przez wilka. Taki motyw został dość przewrotnie wykorzystany w postaci Catwoman w filmie Powrót Batmana, jak również w filmie Wilk z Jackiem Nicholsonem. Wilkołactwo jako likantropia figuruje w psychologii. Jest to głębokie przekonanie pacjenta, że jest wilkiem lub dzikim zwierzęciem.
I choć nie następuje przemiana fizyczna, pacjent może wierzyć, że miała ona miejsce, i stać się niebezpieczny dla postronnych. Wilkołactwo jest także bardzo popularnym motywem we współczesnej literaturze fantastycznej (Remus Lupin w cyklu J.K. Rowling) oraz filmie: od Wilkołaka z Lonem Chaneyem Jr., przez Wilka z Jackiem Nicholsonem i Michelle Pfeiffer, aż do komedii Amerykański wilkołak w Paryżu. Wilkołaki (zwane w tym przypadku też wargami) pojawiają się także w stworzonej przez J.R.R. Tolkiena mitologii Śródziemia. Zostają przedstawione jako złe potwory w postaci olbrzymich wilków, posiadające dużą inteligencję i umiejętność mowy, ale nie pada żadna uwaga o ludziach zamieniających się w nich.
Polski Wilkołak?
Wilkołak został odczarowany. Popkultura serwuje nam go w serialach młodzieżowych, w filmach, grach. Słowem: wszędzie. Dziś nikt już nie drży na myśl o zbliżającej się pełni, choć jeszcze nieco ponad 110 lat temu było inaczej. Wilkołaków się bano i to całkiem na serio. Likantropia jest powszechnie obecna w słowiańskich podaniach. Przez pokolenia z ust do ust przekazywano sobie opowieści o okrutnych bestiach czających się w mroku nocy. Wśród prostego ludu – także na ziemiach polskich! – wiara w zjawiska nadprzyrodzone, w tym w istnienie wilkołaków, strzyg i innych upiorów uparcie nie chciała odejść do lamusa.
Przeprowadzono dochodzenie, zbadano okoliczności całego zajścia, przesłuchano wszystkich świadków i w końcu sąd wydał wyrok. Wszyscy oskarżeni zostali uznani winnymi bestialskiego pobicia niewinnego dziada proszalnego. 25 listopada 1901 roku sąd skazał ich na dziesięć i pięć dni aresztu. Jak okazało się w toku postępowania, nawet wójt Myscowej, niejaki Solenka, był święcie przekonany o wilkołactwie Karczmarczyka i bez najmniejszych skrupułów uczestniczył w pobiciu. eśli chodzi o samego Iwana Karczmarczyka, to miał on wyjątkowego pecha i szczęście zarazem.
Najpierw znalazł się w złym miejscu, w wyjątkowo złym czasie, przez co posądzono go o likantropię i boleśnie mu pokazano, co to znaczy głęboko zakorzeniony przesąd ludowy. Później na jego szczęście (i nieszczęście pasterzy) w odpowiedniej chwili pojawił się przedstawiciel „szkiełka i oka”, który nie dał wiary opowieści o wilkołactwie i uratował żebrakowi życie. Dla nas nie to jest jednak najważniejsze. Jeśli wierzyć Leszkowi Słupeckiemu – autorowi książki „Wojownicy i Wilkołaki” – pan Karczmarczyk był przede wszystkim postacią prawdziwie historyczną: ostatnim poświadczonym źródłowo polskim wilkołakiem! A przynajmniej ostatnim człowiekiem o to posądzonym… 7 lipca 1901 roku o żywotności wilkołaczych podań przekonał się − dosłownie − na własnej skórze pewien żebrak. W niewielkiej wsi Myscowa, w dzisiejszym powiecie krośnieńskim, ludzie utrzymywali się głównie z rolnictwa i hodowli owiec. Kiedy pasterze doglądali stada pasącego się nieopodal lasu, zwierzęta ni stąd, ni zowąd zaatakował wilk. Wyskoczył spomiędzy drzew, schwycił jedną owcę i umknął w ostępy.
Pasterze, chcąc ratować powierzone ich pieczy zwierzę, rzucili się za porywaczem. Kiedy już niemal go pochwycili, wilkowi udało się zgubić pogoń na rozstajach. Zamiast niego na drodze nagle pojawił się… miejscowy żebrak, niejaki Iwan Karczmarczyk. Choć mężczyzna ów był zniedołężniałym starcem, chodzącym od wsi do wsi za jałmużną, pasterze nieumiejący sobie inaczej wytłumaczyć całej sytuacji, z miejsca wzięli go za wilkołaka, który ich zdaniem zdążył wrócić do swej ludzkiej postaci. Domniemany wilkołak zebrał od pasterzy solidne cięgi. Mężczyźni uparcie domagali się zwrotu porwanej owcy.
Karczmarczyk próbował salwować się ucieczką, ale rozwścieczeni opiekunowie stada dopadli go w opłotkach. Strach myśleć, jak by się skończyła cała sprawa (w końcu pasterze byli przekonani, że maltretują podstępnego potwora!) gdyby nie nadszedł żandarm. Funkcjonariusz uratował życie Bogu ducha winnemu, domniemanemu wilkołakowi i zawiadomił o całej sytuacji swoich przełożonych oraz sąd grodzki. W wielu książkach podawane jest, że wilkołakiem stać może się jedynie człowiek płci męskiej. Nielicznie podane zostały przykłady, gdy wilkołakiem stały się kobiety i dzieci. Współcześnie idea kobiety-wilczycy jest jednak bardziej inspirująca dla twórców i pisarzy. Księżyc w pełni – są różne wersje na temat jego wpływu na wilkołaka. Niektóre mówią, że człowiek mógł przemienić się w wilkołaka tylko w czasie pełni księżyca, inne natomiast, że potrafił kontrolować przemianę. Wielu jednak uważa, że podczas pełni wilkołaki stawały się silniejsze i bardziej agresywne (podobno wzrastał też potencjał seksualny). W czasie pełni wilkołaki wybierały się też na polowania. W kulturze wschodniosłowiańskiej wilkołactwo zwano również "Tęsknotą do księżyca". Srebro – według legend srebro nie było w stanie zabić wilkołaka, a jedynie sprawić, że zamieniał się z powrotem w człowieka. Wielu twórców książek i filmów zrezygnowało jednak z takiej wersji, decydują się uczynić srebro zabójczym (np. w filmach Underworld i Van Helsing). Często srebro powodowało u wilkołaków ból, rany, oparzenia.
W niektórych źródłach srebro leczyło wilkołaka, a nie raniło. Zdolności – wilkołaki posiadały wiele nadnaturalnych cech, jak np. możliwość zmiany wyglądu od człowieka przez pół-człowieka pół-wilka do samego wilka, choć najczęściej mówi się o tej drugiej formie. Posiadały wielką siłę oraz zwinność. Mogły też wspinać się z zawrotną prędkością, a także wskakiwać i zeskakiwać z dużych wysokości, nie robiąc sobie przy tym krzywdy. Miały doskonały węch i słuch, nawet w ludzkiej postaci. Potrafiły również widzieć w ciemnościach. Ważną cechą wilkołaka była też jego nadzwyczajna atrakcyjność, gdy wyglądał jak człowiek. Stosunki z wampirami – wielu twórców książek, gier i filmów wykorzystywało motyw walki wilkołaków z wampirami (np. film Underworld: Bunt Lykanów). I dla wilkołaków, i dla wampirów głównym źródłem pożywienia był człowiek, więc walczyły o niego. Istnieje jednak możliwość, że oba stworzenia żerowały razem. Zdjęcie klątwy – zdjęcie klątwy nie zawsze było możliwe.
Najczęściej skuteczne było zabicie wilkołaka, który doprowadził do przemiany. Gdyby tak było to po zabiciu bardzo starego wilkołaka, w ludzi zamieniłoby się bardzo wiele wilkołaków, a także prawdopodobnie ci, których potomkowie pozamieniali. Pojawia się twierdzenie, że zabicie pierwszego wilkołaka zdejmie klątwę ze wszystkich pokoleń. Według starożytnych Greków wilkołakiem było się na dziesięć lat, a jeśli w tym czasie powstrzymywało się od jedzenia ludzi, klątwa człowieka opuszczała. Innym sposobem są egzorcyzmy oraz praktyki szamańskie. Długość życia – są dwie wersje na temat długości życia wilkołaków. Pierwsza mówi, że wilkołaki były nieśmiertelne i zginąć mogły, podobnie jak wampiry, tylko zabite przez kogoś innego. Druga wersja jest taka, że żyły bardzo długo, ale starzały się i słabły wraz z wiekiem. Mogły dożyć kilku setek lat i wyglądać młodo, ale w końcu umierały ze starości. Jeszcze inne źródła mówiły, że żyją mniej więcej tyle, co zwyczajni ludzie. Znak bestii – wedle niektórych wersji wilkołak w ludzkiej formie ma na dłoni pentagram, bądź też pięć znamion, między którymi da się pentagram wytyczyć. Czasem pojawiają się motywy znamion w kształcie księżyca lub połączone brwi. Sposób walki – wilkołaki mogą być wrażliwe na srebro, czasem też na ogień oraz jemiołę. Można go zabić srebrną kulą, o ile się nią trafi w serce. Można go było również przemienić w człowieka poprzez podanie mu antidotum. Dobre są amulety chroniące od dzikich zwierząt lub inkantacje (zaklęcia). Rośliną ułatwiającą rozpoznanie i zabicie wilkołaka jest tojad.
źródło:
Omikron
http://forumparanormalne.pl/
http://www.paranormalium.pl/
http://ciekawostkihistoryczne.pl/
pl.wikipedia.org


Nie ważne komu strzelisz w serce srebrną kulą i tak go zabijesz.
OdpowiedzUsuńTo prawda, święta prawda
OdpowiedzUsuń